środa, 27 marca 2019

Recenzja: Serce Lodu - Arkady Saulski

Karhan, Święty Kontynent, ogarnia płomień wojny. Dzikie plemiona zjednoczyły się pod sztandarem kapłana renegata. Niegdyś zwaśnione i wrogo do siebie nastawione, niosą śmierć i zniszczenie osadnikom oraz sługom Kościoła. Moc glifów, dotąd uśpiona i wypalona po Wojnie Magów, została przebudzona, by na nowo mamić, kształtować rzeczywistość i niszczyć. Kolejne miasta upadają, wyniszczone oblężeniem i naporem wojsk złożonych z barbarzyńców, szamanów władających mocą i magicznych istot. Sytuacja staje się coraz gorsza. Nikt nie może czuć się bezpieczny.

Ksiądz Seth i Erin Barinor, najemnik i oszust, wyruszają w sam środek zawieruchy. Mają do wykonania misję zleconą przez samego papieża. Zadanie o ogromnym znaczeniu dla przyszłości Kościoła i przetrwania całego Cesarstwa. Na miejscu okazuje się jednak, że sytuacja jest dużo poważniejsza. Dodatkowo pojawienie się wysłanników cesarzowej jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Każdy chce zdobyć tajemnicze Serce Lodu i zrobi wszystko by osiągnąć cel. Jednak na mroźnym krańcu świat panują inne prawa. Tutaj można liczyć tylko na siebie i własne umiejętności.

Serce Lodu, powieściowy debiut Arkadego Saulskiego w Fabryce Słów, posiada wszelkie elementy dobrego fantasy. Mamy poszukiwania tajemniczego artefaktu, mocarnego przeciwnika, konkurujące ze sobą grupy, intrygujący system magiczny oraz mnóstwo potyczek, czy to na miecze, czy przy użyciu magii. Nie jest to oczywiście nic nowego ani przełomowego dla gatunku. Autor korzysta z dobrze znanych motywów i schematów, rozbudowując je i przekształcając według potrzeb. Od pierwszej strony dobrze wie, o czym chce pisać, jaki kierunek ma obrać fabuła i dokąd zmierza. Widać celowość w tych działaniach. Wszystko by zaciekawić i wciągnąć, nie zdradzając zbyt wiele i niepotrzebnie nie zanudzać.

Dzieje się dużo, od początku fabuła jest dynamiczna i cały czas trzyma w napięciu. Choć momentami całość wydaje się przewidywalna, autor potrafi zaskoczyć dobrze umiejscowionym zwrotem akcji lub momentem przełomowym. Czytelnik do samego końca nie może być niczego pewnym. Narracja podzielona jest na kilka punktów widzenia, w zależności od sceny czy miejsca. Dzięki temu mamy pełny obraz wydarzeń, lepsze zrozumienie poczynań poszczególnych postaci i możemy śledzić interakcje, jakie między nimi zachodzą. Pomaga w tym odpowiedni klimat, momentami wręcz wionie chłodem czy aura tajemniczości i wszechogarniające uczucie niebezpieczeństwa. Historia nie jest lekka, niektóre sceny pełne są krwawych potyczek, obrazowo i sugestywnie przedstawionych. Szczególnie opisy oblężenia i walk robią wrażenie. Znajdzie się kilka niedociągnięć czy niespójności, ale trzeba pamiętać, że to dopiero trzecia książka w dorobku.

Świat stworzony na potrzeby książki posiada spory potencjał, ale nakreślony został dosyć skromnie. Tak naprawdę wiemy bardzo niewiele, a informacje są dawkowane w takich proporcjach, by łatwo zrozumieć fabułę. W trakcie lektury poznajemy więc wycinki z jego historii, dzieje poszczególnych postaci, naturę i zastosowanie glifów czy opisy przemierzanych terenów. Samo tytułowe Serce Lodu okryte jest tajemnicą. Cesarstwo chce je zdobyć, by zyskać przewagą w walce zbrojeń, Kościół w celach badawczych, a kapłan renegat podbić świat. Wszyscy zdają sobie sprawę, że daje władzę, nikt jednak nie wie, jaka jest jego prawdziwa natura. Artefakt o niespotykanych możliwościach, tajemnicza technologia z zamierzchłych czasów czy może glif o ogromnej mocy? Prawda jednak okazuje się całkiem inna, o czym trzeba przekonać się samemu.

Fabryczny debiut Saulskiego wypada dobrze. Nakreślona prostym i mocnym językiem powieść czyta się szybko i dostarcza odpowiedniej dawki rozrywki. Mam nadzieję, że kolejna książka to tylko kwestia czasu.


Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oprawa: twarda
Liczba stron: 341
Cena z okładki: 39,90 zł
Premiera: 15.03

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza